środa, 1 marca 2017

The end of Parapet Story

Parapet zrobił się za ciasny od tych przydługich opowieści, których przydługość wpędzała autorkę bloga w ciągłą frustrację, bo ubzdurała sobie z jakiegoś powodu, że musi pisać długie teksty, aby się rozwijać w tym swoim pisaniu. Jednak na pisanie długich tekstów nie miała czasu, bo na codzień musi odsiedzeć swoje w pewnym biurze, żeby móc potem mieć za co płacić rachunki i kupować książki. Na szczęście poszła po rozum do głowy i odkryła, że jeśli umówi się sama ze sobą i będzie pisać krótkie teksty, to przynajmniej nie popadnie we frustrację z powodu niepisania w ogóle. No i pisze te swoje krótkie teksty, ale już nie tutaj. Parapet Story jeszcze chwilę powisi, a potem zazna wiecznego spoczynku na dysku C. Dziękuję wszystkim, którzy tu zaglądali, czytali i komentowali. Nawet nie zdajecie sobie sprawy, jak bardzo Wasza obecność motywowała mnie do pisania, bo wiedzcie, że to cholernie niewdzięczne zajęcie jest. Człowiek się pastwi nad tą materią słowa, szyje z wykroju swojej głowy, a potem i tak się okazuje, że najchętniej to by wszystko spruł do ostatniej nitki. Jeśli jeszcze chcecie czytać to, co sączy się ciurkiem z mojego umysłu, to musi Wam wystarczyć 

TRZYSTA SŁÓW 


Wszystkiego dobrego!